Ciekawi mnie jednak, a może nawet nie, bo to niczym odnaleziony fragment puzzli, jak zgrało się to w czasie z ratunkiem, ręką wyciągniętą w moją stronę. Ha, "zgrało się w czasie"... a może raczej o to właśnie tu chodzi? To, w dużej mierze, jest sposób na to, żeby wreszcie otworzyć mi oczy. Wyrwać mnie z marazmu. Nakierować mnie na drogę, która prowadzi do czegoś niewyobrażalnie piękniejszego, niż to, co przez tak długi czas uważałam za święty ogród.
20260326
isittime?finally?
Muszę to w końcu przyznać - to już nie to samo, i straciło prawie cały swój sens. Przynosi mi to tylko osłabienie. Teoretycznie, powinnam móc zacząć od początku, jednak początek powinien pojawić się już dawno... a widzę tylko jakieś znikome ślady. Od dawna już się łudzę, trzymam się "następnym razem na pewno", ale zawsze kończy się to tak samo. Niczym. Aczkolwiek dzisiaj, dopiero dzisiaj, uświadomiłam to sobie w pełni; nie dam rady dłużej się okłamywać. Jestem gotowa to zakończyć: jeśli jednak mam to zrobić, potrzebuję siły. Siły kreatywności i "nietęsknoty". Nie próbuj czegoś mi obiecywać, wiedząc, że nie będę miała siły tego zakończyć - tego mam już dość.
20260303
butohthatonememory
Not expecting some giant revelation, or some blessed day, and instead realising everything will just flow naturally, with no burning signs... it is such a relief, and creates many more possibilities.
20260301
tiredbutlovely
That's what "managing" looks like. It's not confidence and competence and feeling on top of everything. It's doing the thing while feeling unsure, and then looking back later and realizing you survived it.
Drifting close to the Mediterranean universe.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)